Sobota w Oktawie Wielkiej Nocy

Słowo na dziś:

I. Dz 3, 13 – 21
II. Ewangelia Mk 16, 9 – 15

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy jak zakończyła się historia uzdrowienia chromego od urodzenia, o którym słowo opowiada nam już od czterech dni. Uzdrowienie to było punktem wyjścia do drugiego kerygmatu Piotra wygłoszonego w Świątyni Jerozolimskiej. To doprowadziło do tego że Piotr i Jan zostali postawieni przed  Sanhedrynem. „Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się”.

Moc przepowiadania nie tyle zależy od elokwencji czy mądrości ludzkiej, ale znajduje swoją siłę w obecności Ducha Świętego, „który daje świadectwo naszemu duchowi”. Wypełnia się w ten sposób to, co Chrystus już wcześniej przepowiedział uczniom: „Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was”.

Nie mogąc zanegować oczywistego cudu, który dokonał się przez ręce apostołów, przełożeni i starsi zakazują im przepowiadać w imię Jezusa. „Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy”. A my komu jesteśmy posłuszni? Nie możemy nie mówić tego co jest naszym doświadczeniem. Przepowiadanie rodzi się z doświadczenia Chrystusa zmartwychwstałego. Dzisiejsza ewangelia jest jakby syntezą słowa, które proklamowaliśmy w tym tygodniu i mówi o spotkaniach ze Zmartwychwstałym.

O tym jak spotkała go Maria Magdalena, co opowiada szczególnie ewangelia Jana:  „Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której przedtem wyrzucił siedem złych duchów”. Siedem złych duchów to nie tyle znak siedmiu grzechów głównych co symbol pełni grzechów, mnóstwa grzechów (7 w Piśmie św. ma właśnie to znaczenia). Ale to Maria Magdalena uzdrowiona przez Chrystusa i doświadczając Jego przebaczenia, staje się teraz „apostołką apostołów”: to ona oznajmia uczniom, „pogrążonym w smutku i płaczącym”, że Chrystus żyje i że Go widziała. „Ci jednak nie dali temu wiary”. Nie dali też wiary świadectwu dwóch uczniów, którzy spotkali Zmartwychwstałego idąc do Emaus, a o których mówi nam Łukasz w swojej ewangelii. „Oni powrócili i obwieścili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.

W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary oraz upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego”. Czy dziś Chrystus zarzuciłby nam to sam? Czy i ja usłyszałbym podobny wyrzut. To wyrzut ukochanego, który nie znajduje miejsca w naszym sercu. Ma on za zadanie nie potępić lub oskarżyć, ale przebudzić, potrząsnąć, pocieszyć, pozwolić nam przejść od smutku, płaczu i narzekania do radości zmartwychwstania, do radości paschalnej, która jest sercem chrześcijaństwa, do misji! „I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *