Piątek w Oktawie Wielkiej Nocy

Słowo na dziś:

I. Dz 4, 1 – 12
II. Ewangelia J 21, 1 – 14

Sadyceusze w dzisiejszym pierwszym czytaniu są oburzeni tym że uczniowie nauczali lud a przede wszystkim tym, że głosili „zmartwychwstanie umarłych w Jezusie”.  Głosili więc oni nie tylko to że Chrystus zmartwychwstał ale przede wszystkim to że w Nim śmierć została pokonana, że istnieje możliwość zmartwychwstania dla każdego z nas.

To powstanie z martwych zapowiada zmartwychwstanie naszego ciała ale realizuje się także w doświadczeniu zmartwychwstania duchowego już dziś, już teraz. Przez wiarę: „Każdy kto w Niego wierzy ma życie wieczne” głosi św. Jan w swojej Ewangelii. „A wielu z tych, którzy słyszeli naukę, uwierzyło”. Tym, który towarzyszy przepowiadaniu, albo lepiej, jest tak naprawdę jego autorem jest Duch Święty. „Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że dzięki Niemu ten człowiek stanął przed wami zdrowy”. Chodzi tu o prawdziwe zdrowie, czyli jak mawiali starożytni o łacińskie „salus”, co  oznacza nie tylko zdrowie ale przede wszystkim zbawienie.

Można już teraz żyć jak zbawiony albo potępiać się i żyć jak potępiony, czyli skazany na ciągłe szukanie życia we wszystkim, żyć będąc skazanym na życie dla siebie samego „Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego” (J. 3,18). „On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła”. Na czym lub na kim buduję moje życie? Co odrzucam? Co jest fundamentem mojej egzystencji? Czy na skale? W pierwszych wiekach, przyjmując chrzest przez zanurzenie, katechumeni wchodząc do chrzcielnicy, stawali na ciemny bazaltowym kamieniu, symbolizującym Chrystusa. Ten kamień który wielu odrzuciło i także dzisiaj odrzuca, okazuje się jednym trwałym fundamentem. Jest jedynym, który śmierć zwyciężył. „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni”.

To nie oznacza konieczności jurydycznej aby wszyscy do Kościoła weszli, ale zakłada, jak głosi nauczanie Kościoła, że wszyscy którzy będą zbawieni, będą zbawieni dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Ewangelia pokazuje wspólnotę apostołów. Kościół jest wspólnotą którą „jest razem”. Dzisiaj kiedy jesteśmy pozbawieni możliwości tego „bycia razem”, w sposób fizyczny, może lepiej doceniamy łaskę, jaką jest zgromadzenie wiernych, wspólnota braterska. „Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów”. Papież Franciszek wyznał że sam otrzymał ostrzeżenie: „Uważaj, abyś nie zwirtualizował Kościoła, sakramentów, ludu Bożego”. Kościół, sakramenty, Boży lud są bowiem czymś konkretnym – zaznaczył Ojciec Święty. – „To prawda, że w obecnym czasie musimy tak żyć, ale po to, by wyjść z tunelu, nie pozostawać tam.

To jest właśnie zażyłość apostołów, nie gnostyczna, nie wirtualna, nie samolubna, ale zażyłość konkretna, w ludzie.“. Tym który przejmuje inicjatywę jest Piotr: „Idę łowić ryby.  Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą”. Ale ich doświadczenie, jest bardzo bliskie wielu naszym doświadczeniom: „tej nocy nic nie ułowili”. Nic nie złowili, mimo że Piotr znał jezioro jak własną kieszeń i był, możemy powiedzieć, profesjonalistą. Wiele razy doświadczyliśmy niewystarczalności naszych sił, naszych bankructw życiowych, duchowych czy ewangelizacyjnych. To zbawienne doświadczenie, które leczy nas z mani wszechmocy i samowystarczalności.

Ale o to przychodzi  i dla nas poranek paschalny! „A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus”. Tak, jak i w przypadku innych objawień Zmartwychwstałego, w pierwszym momencie nie rozpoznano Go. „Dzieci, macie coś do jedzenia?”. To pytanie sięga głębiej. Chrystus pyta nas dzisiaj, czym się sycimy. Co jest podstawą naszej egzystencji. Jest w tym pytaniu troska o głęboki głód wewnętrzny, o głód Słowa i głębszego sensu życia. „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć”. Posłuszeństwo Słowu Pana, zapełnia sieci. Jest znakiem obecności Pana: „Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan!”. Miłość widzi więcej. Jak dobrze jest mieć obok siebie braci, którzy gdy my nie widzimy obecności Boga w naszej historii, mogą nam wskazać Chrystusa.

„Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora”. Zwykle czynimy odwrotnie! Gdy mamy zamiar pływać zdejmujemy wierzchnią szatę, ale Piotr chciał zakryć „haniebną swoją nagość”, jak mówi Apokalipsa, zachował się jak Adam, w Raju, świadomy swojej nagości, swojej grzeszności. Czekała go jeszcze intymna rozmowa o tym z Panem. „Szymon Piotr wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się”. „Hekaton pentekonta trion” to 153. Taka liczba nie występuje nigdzie w Biblii poza tą popaschalną sceną. Co znaczy 153? Jedni mówią, że to liczba znanych wtedy gatunków ryb. A więc byłby to symbol wszystkich narodów, które mają stać się celem pracy apostolskiej. Inni, że to odniesienie do czytań w liturgii – tyle niedziel jest w trzyletnim kalendarzu żydowskim po odliczeniu Wielkanocy, której symbolem jest ryba Jezusa. A więc chodziłoby o pokazanie związku cudów ze słuchaniem Słowa. Wg św. Augustyna to wielka tajemnica. A może po prostu złowili akurat tyle ryb, policzyli, zapamiętali i Jan zapisał, bo tak byli zaskoczeni ich ilością. I może do dziś apostołowie dokuczają Ewangeliście: Mówiliśmy ci, żebyś nie liczył, bo przez ciebie do końca świata będą się zastanawiać, o co z tą liczbą chodzi.

„Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś?, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę.” O tym wspólnym paschalnym śniadaniu, mówił dzisiaj także Papież Franciszek: „Także my chrześcijanie na naszej drodze życia kroczymy, aby wzrastać w zażyłości z Panem. Pan, można by powiedzieć, jest jak gdyby, na wyciągnięcie ręki, gdyż kroczy razem z nami, wiemy, że to On. Nikt Go nie pytał: kim jesteś?, bo wiedzieli, że to Pan. Zażyłość z Panem w codzienności, taka, jak i nas chrześcijan. A oni na pewno razem zjedli śniadanie, rybę i chleb, rozmawiali o wielu rzeczach bardzo naturalnie. Ta zażyłość z Panem, nas chrześcijan, jest zawsze wspólnotowa. Tak, jest bardzo osobista, ale także wspólnotowa” – podkreślił Ojciec Święty. „Zażyłość bez wspólnoty, bez chleba, bez Kościoła, bez ludu i sakramentów jest niebezpieczna. Może stać się zażyłością – powiedzmy – gnostyczną, relacją tylko dla mnie, oderwaną od ludu Bożego. Zażyłość apostołów z Panem zawsze była wspólnotowa, zawsze przy stole, znaku wspólnotowości. Zawsze była powiązana z sakramentem, z chlebem.”. Czyli z Eucharystią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *