Wtorek w Oktawie Wielkiej Nocy

Dzisiaj święto Chrztu Polski. Ma na celu upamiętnienia chrztu Polski dokonanego 14 kwietnia 966 r. To co najpierw głoszone było jedynie Izraelowi, przez łaskę Boga, zostało nam podarowane w sposób darmowy. Piotr w I czyt. mówi do Żydów:

„Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”.

Chrystus jest Kiriosem, Panem, nad całą naszą rzeczywistością. Nic nie może umknąć Jego mocy. Jedynie człowiek w swojej wolności może odrzucić przepowiadanie zbawienia. Odrzucić lub przyjąć!

„Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: Cóż mamy czynić, bracia?”.

Lepszym tłumaczeniem niż „przejęli się do głębi serca” byłoby: „poczuli jak ich serce zostało przeszyte”. Tak bo słowo kerygmatu jest jak miecz obosieczny, przeszywa, dotyka słuchającego, rani i leczy:

„Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr. 4,12).

Prorok Amos, mówił o sobie: jestem tym, który nacina sykomory. To drzewo ma owoce, które by były dobre do spożycia, w odpowiednim momencie wzrostu, muszą być nacięte, pozbywając je goryczy. Tak samo jest z sercem człowieka.

„Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego”.

To Duch Święty, ta nowa natura z góry powoduje że nasze życie staje się nowym, staje się życiem w Chrystusie, uzdalnia nas do miłości, do pełnienia czynów życia wiecznego.

„Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła”.

We wspólnocie, na Drodze doświadczyliśmy jak kerygmatyczny sposób przepowiadania, przyprowadza na katechezy przede wszystkim dzieci braci ze wspólnoty i oddalonych.

W Ew. Maria Magdalena stoi płacząc przed grobem. Augustyn komentując powie że tym co trzymało ją przy grobie był ból utraty Mistrza.

„A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg”.

Dlaczego jeden siedział w miejscu głowy a drugi w miejscu nóg? Augustyn wyjaśnia: „ponieważ aniołowie są posłańcami, chce to nam ukazać, że Ewangelia Chrystusa, musi być głoszona od początku do końca, od głowy do nóg”. Postać Marii Magdaleny to figura wierności Chrystusowi. Tak interpretuje ją Papież Franciszek:

„Jest ona w Ewangelii ikoną wierności: to kobieta wierna, która nie zapomniała nigdy o tym co Pan dla niej uczynił. Ona zachowała tę cnotę nawet wtedy, kiedy stanęła wobec tego, co niemożliwie, wobec tragedii i była pewna, że sama będzie umiała przenieść ciało Jezusa. Krucha kobieta, ale pełna wierności”.

 Aniołowie pytają: „Niewiasto, czemu płaczesz?”, „po co płaczesz?”, jak gdyby chcieli jej powiedzieć: „nie płacz!”.

„Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”.

Ten fakt wyraża niemożliwość znalezienia pocieszenia, ale jej płacz już wkrótce miał zamienić się w radość. „Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.”

„Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?”.

To ważne pytania. Są różne rodzaju płaczu: z żalu, z wściekłości, z bólu, z poczucia krzywdy. Istnieje też płacz za ukochanym i łaska płaczu nad swoimi grzechami. Ważne też jest czego, albo lepiej, kogo, szukamy w naszym życiu. Ten czas pandemii, stawia nam to pytanie bardzo na serio.

„Odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus”. W Ewangeliach, Jezus Chrystus zmartwychwstały często nie jest rozpoznany od razu, jakby podkreślając, że nasza relacja z Nim jest oparta na wierze, nie na wzroku, nie jest czymś czysto cielesnym.

„Mario!”. „Rabbuni”. Dopiero wezwanie po imieniu, relacja osobista, otwiera oczy.

„Nie dotykaj mnie, bowiem jeszcze nie wstąpiłem do Ojca mojego”.

My też często szukamy pocieszenia, takiego Boga na dotyk. Jezus chciał, by w Niego wierzono, to znaczy, chciał być dotykany duchowo, w sakramentach. „Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. (2Cor. 5,7.16-17). „Udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”. Bóg nie jest już kimś odległym i nieznanym ale w Chrystusie objawił nam się jako Ojciec, Abba.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *