Wtorek II Tygodnia Wielkanocnego

Słowo na dziś:

I. Dz 4, 32 – 37
II. Ewangelia J 3, 7b – 15

Tak naprawdę to powinniśmy najpierw przeczytać dziś Ewangelię a potem czytanie z Dziejów Apostolskich, które ukazuje konsekwencje, owoce „nowego narodzenia się” o którym Nikodem rozmawia z Jezusem. Jakie owoce objawiły się w życiu tych którzy uwierzyli w misterium paschalne Chrystusa i „narodzili się z wody i Ducha”? „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli”. „Miłujcie się jak Ja was umiłowałem” i „bądźcie jedno jak Ja i Ojciec jedno jesteśmy” – to dwa znaki przywołujące do wiary nawet tych którzy od niej są daleko, bo świadczące o tym że pokonane zostały między braćmi wszelkie podziały i bariery, włącznie z tą najpoważniejszą, którą jest lęk przed śmiercią, przed umieraniem, przed dawaniem siebie, przed miłością w wymiarze krzyża, przed drugim, który zawsze jest inny niż byśmy go chcieli.

„Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne”. Ta wspólnota dóbr miała swoje konsekwencje: „Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży, i składali je u stóp apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby”. Wspólnota dóbr, dziesięcina, jałmużna, tak naprawdę nie mają jako głównego celu walkę i zmaganie się z idolem pieniądza, wolność od niego ale mają jako podstawowy cel miłość braterską i jedność wspólnoty. Przywiązanie do pieniądza zatrzymuje nawrócenie i nierzadko jest przyczyną wielu nieszczęść.

Papież Franciszek dzisiaj tak skomentował to słowo: „Wiele razy w historii Kościoła, tam gdzie są błędy doktrynalne – nie zawsze, ale często – stoją za tym pieniądze, pieniądze jako władza, zarówno polityczna, jak i konkretna gotówka: za tym są pieniądze. One dzielą wspólnotę. (…) Pieniądze dzielą, bo ważny jest interes osobisty. Także w rodzinach, jak wiele z nich podzieliło się z powodu spadku? Jak wiele rodzin? I więcej ze sobą nie rozmawiają… Wiele rodzin… Spadek… Pieniądze dzielą.“ „A Józef, nazwany przez apostołów Barnaba, to znaczy Syn Pocieszenia, lewita rodem z Cypru, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp apostołów”. Nazwano go Barnaba – Syn Pocieszenia, albo lepiej egzortacji, powzbudzenia. Formuła: syn+ rzeczownik w dopełniaczu to semityzm, który znaczy „zdolny do”, w tym przypadku „zdolny do pocieszania”.

Jak cenne są takie osoby we wspólnocie, które podbudowują, dodają ducha, pocieszają, umacniają. Znaczące jest też to, że ten gest da Barnabie wolność by wyruszyć. jeśli możemy tak powiedzieć, jako katechista wędrowny: to on odnajdzie św. Pawła i będzie z nim ewangelizował najpierw w Antiochii a potem będzie jego towarzyszem podczas pierwszej podróży misyjnej i na tzw. Soborze Jerozolimskim. „Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”. Pozostaje aktualnym pytanie Nikodema: „Jakżeż to się może stać?”. „Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego”. Jeżeli nowa natura nie przynależy do spraw ziemskich, nie jest owocem wysiłków ludzkich, dobrej woli i wychowania a jest owocem nieba, to albo znajdzie się ktoś kto po nią wstąpi, albo ktoś ją do nas zniesie.

Musi wypełnić się proroctwo  Pwt: „Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy j. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić”(Pwt. 30,11n). Ta zapowiedź wypełniła się w Jezusie Chrystusie. To On jest Słowem wypełnionym, Słowem, które stało się ciałem. Tak interpretuje ten tekst Starego Testamentu św. Paweł w liście do Rzymian: „Nie mów w sercu swoim: Któż zdoła wstąpić do nieba? – oczywiście po to, by Chrystusa stamtąd sprowadzić na ziemię, albo: Któż zstąpi do Otchłani? – oczywiście po to, by Chrystusa wyprowadzić spośród umarłych. Ale cóż mówi: Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz. 10,6). To wiara w Syna Człowieczego, nie kontemplowanie siebie, leczy od ukąszeń złego i daje życie wieczne. To w Nim niebo zstąpiło na ziemię. „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *