Wielki Wtorek
Dzisiejsze czytanie z Izajasza mówi o jego misji jako proroka. Ale tym, w którym to słowo wypełnia się do końca, jest sam Chrystus. To Jego, Ojciec posyła do wysp, do ludów najdalszych, czyli do tych którzy się oddalili, nie tylko do ludu Izraela ale i do pogan: „Posłuchajcie mnie, wyspy! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta.”
Porównanie ust i słowa przez nie wypowiadanego do miecza jest bardzo trafne. List do Hebrajczyków mówi: „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”.
Słowo, a szczególnie Słowo Boże, jest w stanie nas dotykać głęboko i poruszać, ranić aby leczyć. „Bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela”. Ale by się to dokonało, potrzeba było kogoś więcej niż tylko proroka, Sługa Jahve musiał okazać się nie tylko człowiekiem.
„To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”. Bóg posłał swego Syna! Światło ze Światłości! „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jedynego dał, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne!”.
W Ewangelii wchodzimy razem z Chrystusem w ten decydujący moment. „W czasie wieczerzy z uczniami Jezus wzruszył się do głębi: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda”.
To głębokie poruszenie Jezusa, ta reakcja wobec śmierci, wobec opuszczenia przyjaciół, wobec zdrady przyjaciela, wobec cierpienia, ukazuje że jest prawdziwym człowiekiem. On bierze na siebie nasze lęki, obawy, niepokoje, strach przed śmiercią, abyś ty się nie bał.
Wiara przezwycięża lęk! „Jeden z was Mnie wyda”. „Panie, któż to jest?”. Pytanie umiłowanego ucznia, tego który miał z Chrystusem głęboką intymność, ukazuje że jak napisze potem sam św. Jan: „W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk” (1J8,14). Nie boi się pytać.
„To ten, dla którego umoczę kawałek chleba i podam mu. Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wstąpił w niego Szatan”.
Ta inicjatywa, ten gest Jezusa ukazuje że męka nie spada na niego nagle, nie jest czymś co jest jedynie inicjatywą zewnętrzną, ale jest historią zbawienia, którą On prowadzi, w którą wchodzi świadomie: „Co masz uczynić, czyń prędzej!”. Bóg zbawia w pośpiechu. „On więc po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc.”.
Nie chodzi tu jedynie o ciemności zewnętrzne ale o noc która jest w sercu człowieka, o ciemności grzechu, o ciemności które nosimy w sobie jeżeli nie mamy światła Chrystusa. „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony”. Chwała – kabod po hebr. – to ciężar własny, wartość która ukazuje się podczas ważenia.
Nadchodzi moment, który objawi kim jest Chrystus. Jaki jest Ojciec! Okaże się także kim jest Piotr, ty i ja. «Panie, życie moje oddam za Ciebie. Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”.
Co to za ptak, który śpiewa tak, że skała zapłakała? – pytają się dzieci. Pianie koguta będzie dla Piotra wezwaniem do nawrócenia, do opłakiwania swoich grzechów. Pianie tego ptaka który rozróżnia kiedy kończy się noc a zaczyna się dzień, jest cudownym obrazem głoszenia paschalnego, głoszenia kerygmatu!