Czwartek IV Tygodnia Wielkanocnego
Słowo na dziś:
I. Dz 13, 13 – 25
II> Ewangelia J 13, 16 – 20
„Paweł i jego towarzysze (…) dotarli do Antiochii Pizydyjskiej, weszli w dzień szabatu do synagogi i usiedli. Po odczytaniu Prawa i Proroków przełożeni synagogi posłali do nich ze słowami: «Przemówcie, bracia, jeżeli macie jakieś słowo zachęty dla ludu»”. Św. Paweł i Barnaba, wysłani przez wspólnotę z Antiochii Syryjskiej, rozpoczynają swoją pierwszą podróż misyjną. Pierwszym jej etapem jest głoszenie słowa w synagogach. Liturgia synagogalna zawierała czytanie z Tory, czyli z Pięcioksięgu oraz czytanie z ksiąg prorockich, postrzeganych jako komentarz. Potem proszono także o słowo gości, nauczycieli, przybywających w gościnę. Paweł wykorzystuje ten moment, by głosić kerygmat. I wychodzi od historii zbawienia. Kerygmat zawsze jest umiejscowiony i dotyka naszą historię, dotyka naszej rzeczywistości, bo inaczej nie byłby dla nas dobrą nowiną!
Papież Franciszek stwierdził dzisiaj: „Paweł tłumaczy nową doktrynę – stwierdził Papież – ale rozpoczyna od historii zbawienia.” Nie zaczyna od Jezusa, ale od historii. Chrześcijaństwo bowiem to nie tylko doktryna, ale historia, która do niej prowadzi”. Paweł zwraca się do obecnych w synagodze: Izraelitów i „bojących się Boga”, jak określano prozelitów, czyli pogan przyjmujących wiarę ludu wybranego; i rozpoczyna od tej najmocniejszej ingerencji Boga w historię zbawienia, gdzie objawił On swoja chwałę i „mocną ręką i wyciągniętym ramieniem” wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej. Niewoli, która jest obrazem i typem wszelkiej naszej niewoli, a przede wszystkim niewoli grzechu i strachu przed śmiercią.
„Słuchajcie, Izraelici, i wy, którzy boicie się Boga! Bóg tego ludu izraelskiego wybrał ojców naszych i wywyższył lud na obczyźnie w ziemi egipskiej, i wyprowadził go z niej mocnym ramieniem”. Następnie Paweł mówi o czasie wędrówki przez pustynię, który był czasem swoistego katechumenatu, gdzie Izrael mógł zobaczyć co ma w sercu ale i odkryć czułość i cierpliwość Boga: „Niemal czterdzieści lat znosił cierpliwie ich obyczaje na pustyni. I wytępiwszy siedem szczepów w ziemi Kanaan, oddał im ziemię ich w dziedzictwo, po około czterystu pięćdziesięciu latach”. Wymienia tu siedem wrogich naród broniących ziemi obiecanej – obraz siedmiu grzechów głównych, z którymi możemy wygrać jedynie mocą Boża.
„A potem dał im sędziów aż do proroka Samuela. Później poprosili o króla, i dał im Bóg na lat czterdzieści Saula, syna Kisza, z pokolenia Beniamina. Gdy zaś jego odrzucił, powołał Dawida na ich króla, o którym też dał świadectwo w słowach: „Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę”. Po serii sędziów i nieudanego eksperymentu z królem Saulem, który zostaje odrzucony z powodu swego nieposłuszeństwa, grzechu, który zawsze jest konsekwencją pierwszego nieposłuszeństwa, oto figura Dawida, zapowiadająca Chrystusa. Mimo popełnionych grzechów, jest on człowiekiem po myśli Boga”, bo „Pan patrzy na serce”. Co takiego zobaczył On w sercu Dawida? Serce skruszone, czyli uznające swój grzech, przyjmujące konsekwencje swoich czynów, pokorne i gorliwe czyli pragnące „we wszystkim wypełnić wolę Boga:. Obyśmy także my mieli serce które podoba się Panu, które upodabnia się do serca Chrystusa, którego Dawid zapowiada: uczyń serca nasze według serca Twego!
O Dawidzie jako figurze mesjańskiej mówi dziś także psalm responsoryjny: „Znalazłem Dawida, mojego sługę, namaściłem go moim świętym olejem, by ręka moja zawsze przy nim była i umacniało go moje ramię. Z nim moja wierność i łaska, w moim imieniu jego moc wywyższona. On będzie wołał do Mnie: Ty jesteś moim Ojcem, moim Bogiem, Opoką mojego zbawienia (Ps. 89).
„Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wywiódł Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu. A pod koniec swojej działalności Jan mówił: „Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach”. Zanim Paweł ogłosi tajemnicę paschalną Chrystusa, wspomina jeszcze o Janie Chrzcicielu. To on wskazał Chrystusa jako Mesjasza, mimo że wielu to właśnie jego podejrzewało o bycie nim. Słowa „po mnie idzie Ten któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach”, odnoszą się do prawa lewiratu, czyli prawa szwagra, w którym gdy ktoś nie chciał poślubić przyobiecanej mu oblubienicy, lub umierał bezdzietnie, to jego najbliższy krewny mógł „wejść” na jego miejsce, czyniąc gest włożenia swojej nogi w sandał rezygnującego, „wchodząc w jego buty”. A Jan był kuzynem Chrystusa! Ale Pan nigdy nie abdykował, nie porzucił swej oblubienicy, On jest Oblubieńcem wiernym a Jan i ci którzy pełnią dalej jego misję wskazując Chrystusa jako jedynego Pana, są jedynie „przyjaciółmi Oblubieńca
To że Oblubieniec, nigdy nie przestał kochać swej Oblubienicy i pozostał wierny ukazuje Chrystus w dzisiejszej ewangelii umywając uczniom nogi. Wchodzi w posługę sługi, w postawę najmłodszego, najmniejszego i nie umywa im jedynie rąk, ale nogi, to co najbrudniejsze. I nie zatrzymuje się nawet wobec nóg tego, który za chwilę miał Go zdradzić: „Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie. Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz trzeba, aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę”.
Dlatego także swoich uczniów, Chrystus pośle jako maluczkich i ostatnich, ufających Temu, który ich posyła i pozostawiając wszystkich w wolności by przyjąć lub odrzucić tych, którzy przychodzą w imię Pana: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”