Słowo na dziś:
I. Dz 14, 19 – 28
II. Ewangelia J 14, 27 – 31a
„Do Listry nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe”. Żydzi, którzy nadeszli z Antiochii i Ikonium, nie akceptujący rodzącego się chrześcijaństwa a tym bardziej jego otwierania się na pogan, dokonują na Pawle aktu kamienowania, śmierci przeznaczonej między innymi dla bluźnierców. Ten wyrok śmierci wykonywano albo zrzucając bluźniercę ze skały (jak to chcieli uczynić mieszkańcy Nazaretu z Jezusem), albo obrzucając skazanego kamieniami. Dokonywano tego poza murami miasta, jak w przypadku św. Szczepana. W cudowny sposób Paweł unika śmierci. On sam będzie wymieniał to wydarzenie kamienowania, jako jedno z wielu cierpień poniesionych dla Ewangelii: „Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej” (2 Kor 11, 24-25). Jak podaje św. Klemens, św Paweł odbył trzy podróże misyjne, pokonując ok. 16 tys. km, najczęściej statkiem, podczas których aż siedem razy był w więzieniu.
„W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, «bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego».”. Jest rzeczą świętą i konieczną umacniać się nawzajem w wierze. Obowiązek ten przede wszystkim dotyczy starszych w wierze, prezbiterów i katechistów. Rzeczą ciekawą jest to że prawdziwe słowo pokrzepienia nie obiecuje braku cierpienia i szczęście w ludzkim wymiarze ale stawiając nas w prawdzie, zwraca nas ku Panu. Do życia wchodzi się przez krzyż.
Pięknie pisze o tym św. Augustyn, komentując proroka Ezechiela: „Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej — to jest takiej, która cierpi — nie opatrywaliście, zagubionej nie odszukaliście, mocną gnębiliście, zabijaliście, niszczyliście. Owca jest chora, czyli ma chore serce, skłonne ulec w obliczu pokus, jeśli spotka się z nimi nieprzestrzeżona i nieprzygotowana.
Kiedy pasterz niedbały spotyka kogoś takiego, nie mówi: „Synu, jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie”. Kto bowiem tak mówi, wzmacnia słabego, czyni go silnym, zachęcając, aby skoro uwierzył, nie upatrywał swego szczęścia w pomyślnościach tego świata. Jeśli bowiem przyzwyczai się pokładać ufność w pomyślności ziemskiej, przywiedzie go ona do upadku, gdy zaś spotkają go przeciwności, będzie cierpiał albo nawet zupełnie zginie. Kto tak buduje, nie buduje na skale, ale kładzie fundament na piasku. „Skałą zaś był Chrystus”. Chrześcijanie więc powinni naśladować cierpienia Chrystusa, a nie uganiać za przyjemnościami. Człowiek słaby umacnia się, gdy słyszy: „Przygotuj się na pokusy świata”. Ale ze wszystkich wybawi cię Pan, jeśli twe serce nie oddali się od Niego. On przybył, aby cierpieć dla twego umocnienia, przybył, by ponieść śmierć, przybył, aby być znieważanym, cierniem koronowanym, niegodnie oskarżanym i w końcu przybitym do krzyża. Wszystko to On sam dla ciebie uczynił, ty nic. Uczynił nie dla siebie, ale dla ciebie.
Kimże zaś są ci, którzy lękając się urazić słuchaczy, nie tylko nie przygotowują na zbliżające się próby, ale nawet obiecują szczęście na tym świecie, którego Bóg wcale światu nie obiecał. Pan zapowiedział światu nieustanne udręki i cierpienia; ty zaś pragniesz, aby chrześcijanin był od nich wolny? Właśnie dlatego, że jest chrześcijaninem, będzie więcej cierpiał na tym świecie. Wszak mówi Apostoł: „Wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie, spotkają prześladowania”. Ty zaś, pasterzu, który szukasz własnej korzyści, a nie Jezusa Chrystusa, kiedy Apostoł głosi: „Wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie, spotkają prześladowania”, mówisz: „Jeśli będziesz żył zbożnie w Chrystusie, będziesz obfitował we wszelką pomyślność. Jeśli nie masz dzieci, będziesz je miał, wyżywisz wszystkie i żadne ci nie umrze”. Tak budujesz? Bacz, co czynisz, na czym budujesz. Oto budujesz na piasku. Spadną deszcze, wzbierze rzeka, powieją wiatry, uderzą w dom, i upadnie, a upadek jego będzie wielki. Zabierz z piasku, buduj na skale. Ten, kogo chcesz mieć chrześcijaninem, niech będzie zbudowany na Chrystusie”.
To dlatego Paweł widzi konieczność, aby każda wspólnota posiadała prezbiterów, „starszych w wierze”, którzy mają zadanie umacniać wspólnotę, mając świadomość, że jedynym Dobrym Pasterzem, czuwającym nas swoją owczarnią jest Pan „w którego uwierzyli”: „Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli.”
„Odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów”. Paweł i Barnaba powracają z pierwszej podróży misyjnej, powracają do wspólnoty która ich wysłała i której ustami byli. Nikt z nas nie głosi Chrystusa, na własną rękę i jedynie z własnej inicjatywy. Jesteśmy członkami wspólnoty Kościoła i naszych konkretnych wspólnot, gdzie wzrasta nasza wiara. Od razu, na swego rodzaju konwiwencji, opowiadają swoje doświadczenie, dzielą się tym „co Bóg przez nich zdziałał”. W centrum ich doświadczenia jest przede wszystkim potwierdzenie tego że chrześcijaństwo i zbawienie otwarte jest także na pogan, czyli na braci nie pochodzących z narodu żydowskiego. „I dość długi czas spędzili wśród uczniów” – każdy ewangelizator, misjonarz – sam potrzebuje wzrastać w wierze w łonie swojej wspólnoty. Potrzebuje złapać oddech i wzmocnić się. Ewangelizacja zawsze jest z „ułomków” tego co nas nasyciło i jest jak praca serca oparta na wdechach i wydechach. Ten ruch, który zakłada powrót do wspólnoty, by później, wzmocnieni, na nowo wyruszyć w świat, do dziś jest aktualny we wspólnocie Kościoła.
„Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.”. Pokój Chrystusa, pojednanie z Bogiem i braćmi ale i wypełnienie hebrajskiego shalom, które zakłada nasycenie i odpoczynek serca, jest darem Zmartwychwstałego. To On ukazując swoim przestraszony uczniom swoje chwalebne rany głosi: „Pokój wam”. To nie święty spokój, którego szukamy albo chwilowe zadowolenie, które daj świat. Pięknie mówił o tym dzisiaj Papież Franciszek:
„Świat daje pokój, jako twoją własność, jako rzecz, która jest twoja i ona zamyka cię na innych, skupiasz się na sobie, to twój zakup: mam pokój. I nawet nie wiesz, kiedy zamykasz się w tym pokoju, bo on jest dla ciebie. Ten pokój uspokaja i w tej błogości usypia, i pozostajesz sam. Jest więc trochę egoistyczny: pokój dla mnie, zamyka na innych. Taki pokój daje świat. Ten pokój jest kosztowny, gdyż musisz ciągle zmieniać rzeczy, które go przynoszą. Kiedy zadowala cię jedna rzecz, ona daje ci pokój, ale potem się to kończy i musisz znaleźć inną. Jest kosztowny, bo jest prowizoryczny i niepłodny.“
Jako przykład pokoju, który daje świat Franciszek podał historię człowieka z Ewangelii, który zebrał wielkie plony, umieścił je w spichlerzach i myślał, że od tej chwili będzie mógł wypoczywać i ucztować, a jeszcze tej nocy zmarł. Natomiast pokój, który daje Chrystus jest czymś innym, jest darem otrzymanym gratis od Boga – podkreślił Papież.
„To pokój, który zmusza do działania, nie zamyka, ale sprawia, że wychodzi się do innych, tworzy wspólnotę, komunikuje. Pokój świata jest kosztowny, a ten, który daje Jezus jest darmowy, gratis, jest darem od Pana. On przynosi owoce, popycha cię do przodu. (…) Pokój Jezusowy jest otwarty na niebo, otwarty na raj. To pokój owocny, który się otwiera i zabiera razem z tobą także innych do raju.“