Słowo na dziś:
I. Dz 6, 1 – 7
II. 1P 2, 4 – 9
III. Ewangelia J 14, 1 – 12
Ewangelia otwiera się tym przepięknym zdaniem: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”.
Co znajduje się za tym: „niech się nie trwoży”? Trwoga – to jakieś wewnętrzne poruszenie? Wobec czego? Jakiś wątpliwości? Być zatrwożonym? Nie rozumieć? Słowo greckie które jest tu w tekście nie oznacza jedynie jakiegoś stanu wewnętrznego, rozumowego lub uczuciowego wobec jakiejś niepewności lub trudności ale oznacza stan ducha wobec czegoś co wywraca całą twoją rzeczywistość do góry nogami. Chodzi tu o bycie wstrząśniętym. O bycie poruszonym, pozbawionym czegoś co do tej pory dawało nam pewną stabilność. Być całkowicie zdestabilizowanym! Więc doświadczam, tej trwogi, tej destabilizacji, głębokiego wstrząśnięcia moją rzeczywistością, co wprowadza mnie w niepewność. Wystarczy pomyśleć o czasie obecnym. Jak pozostać niewzruszonym, spokojnym?
Wobec trudności, wobec cierpienia, także innych. Jezus odpowiada: „Wierzcie w Boga. I we Mnie wierzcie!”. Wiara! Wiara w języku hebrajskim oznacza możliwość „oparcia się na”, punkt oparcia, podparcia. Kiedy ktoś jest wstrząśnięty i się chwieje, to dlatego że nie ma podparcia. Uderzony czymś nie może złapać równowagi, chwieje się. Jest zachwiany lub upada. „Miejcie wiarę w Boga”. To znaczy – tu nie chodzi o to by nie mieć problemów. Ale chodzi o to aby wobec tych problemów zaufać, oprzeć się na Bogu!
Co więc może dać nam tą wewnętrzną stabilność, aby fakty, wydarzenia nas nie destabilizowały? Ta pewność, która jest wyrażona w tym zdaniu: ! „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”. Ciekawe jest tu użycie tego słowa: „mieszkań” – nie mówi jest wiele miejsca, wiele miejsc, ale używa tu słowa które odnosi się do stałego zamieszkania, do czegoś stabilnego, stałego! Masz mieszkanie, dom, coś stałego i stabilnego. To znaczy że przez całe moje życie, Pan nie naprawia pewnych rzeczy tu i natychmiast, nie jest Jego celem rozwiązanie naszych problemów i problemików. Pan dokonuje z nami całej naszej historii, daje nam fakty i wydarzenia – bo właśnie przez to przygotowuje nam mieszkanie w niebie. Może to da nam inne spojrzenie na fakty naszego życia? Na całą tez historię z tym COVID – 19.
To oznacza że to co od zawsze destabilizuje nasze serce, to potrzeba pewności stałego miejsca zamieszkania, pewnego schronienia. Mówią psycholodzy, że pierwszą traumą człowieka, kiedy wychodząc z łona matki, płacze po raz pierwszy, jest fakt że mierzy się, mimo że nieświadomie z pytaniem o cel: dokąd idę? Dokąd zmierzam? Dokąd to wszystko mnie zaprowadzi? Co się ze mną stanie?
I nie jest jedynie problem noworodków, ale wyraża problem całego naszego życia. Także dzisiaj, tak naprawdę nie wiem gdzie skończę, co ze mną będzie? Dlatego tak wiele rzeczy, faktów, wydarzeń mnie przeraża, trwoży.
Dlatego Chrystus aby uspokoić nasze serce dzisiaj nam mówi, że nasze życie to droga ku stałemu zamieszkaniu, ku pewności, ku pewnej stałej, którą jest miłość Ojca. Mamy Ojca! Nasza historia nie jest przypadkowa, nie jest wypadkiem przy pracy, nie jest czymś bezsensownym, zmierzającym donikąd.
To z tego powodu Jezus mówi nam o Ojcu, ponieważ w Jego domu znajduje się odpowiedź na nasz wewnętrzny niepokój, który nosimy w sobie od dnia narodzin, jak głosi Psalm 62,2: „Dusza moja spoczywa tylko w Bogu”. Może wydaje nam się to czymś abstrakcyjnym. Ale to spoczywanie w Panu, przebywanie z Nim, nie jest tylko dla nas jakąś metą do osiągnięcia, co już by było czymś niesamowitym, ale jest czymś co Chrystus swoją mocą chce w nas dokonać i już zaczął to czynić! „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. To On sam się tego podejmuje z nami dokonać. Już dokonuje. „Abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” to najpiękniejsza definicja nieba! Być jedno z Chrystusem! Być tam gdzie On! „Już nie żyję Ja, ale żyje we mnie Chrystus”. Ale to zaczyna się już dokonywać w nas przez komunię z Nim, przez sakrament chrztu, przez sakrament eucharystii, przez inne sakramenty.
Nie chodzi więc tu o podróż na własną rękę i własnym sumptem, coś do przebycia jedynie w oparciu o nasze mizerne możliwości. Jezus mówi o tej podróży, mówi o naszej historii, jak o Swoim dziele! Powróci aby nas wziąć ze Sobą.
Nasze życie to nie jest tylko jakaś długa próba naszych sił i walka o to stałe mieszkanie jedynie w oparciu o nasze mizerne możliwości. Słowo zaprasza nas abyśmy spojrzeli na nasze życie jako możliwość codziennego oddawania się ręce Chrystusa, który dzień po dniu nas prowadzi do domu Ojca. Widzieć ten czas, nasze życie, jako czas gdy Chrystus przychodzi aby mnie wziąć. I wszystko co nam się przydarza, przydarza się dlatego że Pan prowadzi nas do Swego domu. Wszystko. Bóg, w tym kontekście może się posłużyć wszystkim, także koronawirusem, także pandemią. Bo historia nie wyślizgnęła Mu się z rąk.
Dlatego, tu na ziemi, tym stałym mieszkaniem, które daje mi stabilność jest WIARA, ale całe nasze życia zmierza ku temu mieszkaniu jakim jest niebo. O niebie dzisiaj mówi się bardzo mało i z pewnym zakłopotaniem. Pan dodaje, że do Jego domu „znamy drogę”. Tomasz, Didimos (co oznacza bliźniak) – który ma tą postawę, że wszystko musi zweryfikować, dotknąć – zadaje to logiczne pytanie: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?”. Chrystus nie daje nam mapy, nie wskazuje jakiegoś skrótu. Ale pokazuje nam drogę, którą sam przeszedł. On jest drogą! Na tej drodze, i Kalwaria, i grób są jedynie przejściem, dzięki relacji z Ojcem, który jest Życiem Wiecznym. Chrystus jest prawdą i odkrywa przed nami prawdę o nas samych. On odkrywa przed nami Ojca: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. (…) Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca”.
Chrystus mówi: znam drogę, ponieważ znam Ojca a ty znasz drogę do Ojca, ponieważ znasz Mnie. Znasz, czyli masz relację intymną, miłości, życia. Jest możliwe już tu żyć według nieba! „Jeśli zmartwychwstaliście z Chrystusem, szukajcie tego co w górze”.
To wystarcza! Nie musisz uczyć się na pamięć wszystkich zakrętów i skrzyżowań. Kiedy mam żywą relację z Chrystusem, daję się prowadzić Duchowi Świętemu, wiem, gdzie skręcić, gdzie zatrzymać się, którędy iść. Chrześcijanie posiadają, dzięki temu że mają „otwarte ucho”, dar rozróżniania. Nie żyją według prawa, ale według Ducha. Jedyną regułą jest pozostać z Chrystusem, być z Nim. Wtedy dochodzi się do życia wiecznego. I już tutaj na ziemi, daje nam możliwość „dokonywał tych dzieł, których On dokonał, a nawet większe od tych uczynić”. Jak to możliwe? Kościół, święci uczynili rzeczy niesamowite. Bo są Ciałem Chrystusa.