Słowo dzisiejsze przychodzi do nas byśmy trwali w radości Zmartwychwstania i przeżywali ten tydzień razem z całym Kościołem, tak jak gdyby był to jeden i ten sam dzień: pierwszy dzień tygodnia.
Chromy od urodzenia to ty i ja, to obraz kondycji człowieka niezdolnego chodzić w woli Bożej i zmuszonego żebrać o trochę uwagi, o trochę afektu, zainteresowania, o trochę życia. Bo człowiek żyje gdy czuje się kochany i gdy kocha. „Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Umieszczano go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wchodzących do świątyni prosił o jałmużnę”. Brama Piękna lub Złota jest jedną z ośmiu bram Starego Miasta Jerozolimy. Jest to jedyna brama prowadząca na Wzgórze Świątynne. Brama została zamurowana w 1530 przez władców osmańskich. W średniowieczu przed Bramą Złotą modlili się Żydzi, podobnie jak to czynią dzisiaj pod Ścianą Płaczu. Według tradycji żydowskiej, przez nią do Jerozolimy wjedzie Mesjasz.
Niektórzy Żydzi wierzą, że brama zostanie otwarta w Dzień Sądu. Swoje wierzenia Żydzi opierają na proroctwie Księgi Ezechiela (44,1-1), która mówi, że brama ma być zamknięta, ponieważ przeszedł przez nią Bóg, a w przyszłości „jedynie władca może w niej zasiadać”. Przez tę bramę wjechał do Jerozolimy Jezus Chrystus tuż przed swoją męką w niedzielę palmową. W tekstach apokryficznych, brama była sceną spotkania rodziców Marii” Joachima i Anny. Brama Złota posiada dwa łuki. Północny nazywany jest Łukiem Żalu, południowy Łukiem Miłosierdzia. Tego żalu za grzechy, nawrócenia i miłosierdzia i my jak chromy doświadczyliśmy: i zaczęliśmy, być może nieporadnie i w kruchości, wchodzić w wolę Boga. „Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go”.
Ten sakramentalny gest sprawił że chromy nie tylko wyzdrowiał zupełnie i chodził ale nawet skakał! „A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga”. Bóg chce dokonać tego także z nami, którzy ledwo się wleką, noga za nogą, na drodze swojego życia. Chce z nas uczynić przykład Swojego miłosierdzia i Swojej wszechmocy. „A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siedział przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało”. To Chrystus zawsze na nowo, wychodzi nam naprzeciw i przyłącza się do nas jak do uczniów idących do Emaus (miejscowość oddalona 11 km od Jerozolimy). Jest znowu „pierwszy dzień” tygodnia.
Jednym z dwóch uczniów był Kelofas, uważany za jednego z 72. Wobec ich smutku („zatrzymali się smutni”). , rozczarowania („a myśmy się spodziewali”) i lęku („nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas”), które są tak dobrze znane dzisiejszemu człowiekowi, Chrystus robi z nimi drogę, realizując trójnóg: słowo, liturgię i wspólnotę. Najpierw wzywa ich do nawrócenia: „O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?”. To zgorszenie cierpieniem, zgorszenie krzyżem nosimy w sobie także my. Także nasze serca są powolne i nieskore. Dlatego Kościół nieustannie nas zachęca: „W górę serca!”. „I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego”.
To liturgia słowa, która ukazuje jedność Pisma Św. które całe mówi o Chrystusie. W Nim wypełniają się Psalmy. Jego zapowiadają postacie biblijne. „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”, pisał św. Hieronim. A potem następuje liturgia eucharystii w której także my spotykamy Chrystusa Zmartwychwstałego. To łamanie chleba otwiera nam oczy: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go”. Obecność Chrystusa wyjaśnia wszystko, zmienia wszystko a przede wszystkim zamienia serca zastałe i powolne, wyziębione i zastałe w serca pałające: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?”. To wzbudza w człowieku potrzebę podzielenia się swoim doświadczenie Chrystusa ale i uzdalnia go do miłości, do relacji z drugim. To pragnienie nie toleruje opóźnień. Zamienia się w gorliwość. „W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba”. Wszyscy potrzebujemy wspólnoty, potrzebujemy słuchać doświadczeń braci ze spotkania z Chrystusa Zmartwychwstałym.