Słowo na dziś:
I. Dz 5, 17 – 26
II. Ewangelia J 3, 16 – 21
„Arcykapłan i wszyscy jego zwolennicy, należący do stronnictwa saduceuszów, pełni zawiści, zatrzymali apostołów i wtrącili ich do publicznego więzienia”. Grzech zawiści. To coś więcej niż zazdrość. To bezpośrednia przyczyna wydania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Wiedział o tym doskonale rzymski namiestnik Palestyny: „Piłat im odpowiedział: Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla Żydowskiego? Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść” (Mk 15,9-10).
To zawiść Kaina, który zabija Abla, w którego przelanej krwi widzimy niewinną krew Jezusa przelaną za nasze grzechy i wołającą z ziemi, ale nie o zemstę ale o prawdziwą sprawiedliwość jaką jest przebaczenie grzechów. To zawiść braci Józefa egipskiego, która ostatecznie przebaczona okazuje się zbawcza. Ale nie zawsze jest tak. Zawiść może naprawdę zatruć serce człowieka. „Ale w nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia”. Jesteśmy w czasie paschalnym który przypomina nam że Pan nas uwalnia z wszelkich naszych niewoli i otwiera nasze groby i nasze więzienia. Wyprowadza nas ze śmierci i wprowadza do nowej formy życia. Anioł „wyprowadziwszy ich, powiedział: Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa o tym życiu!”. O jakim życiu? Właśnie o życiu nowym, wiecznym, pełnym. Gdy masz udział w tym życiu, które jest życiem Chrystusa Zmartwychwstałego, możesz kochać w zupełnie nowym wymiarze. „Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał, i uwolnił od wszelkiego ucisku”.
Także psalm responsoryjny mówi o doświadczeniu Paschy, przejścia z niewoli do wolności. „Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry, szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę”. Jak się to dokonało odkrywa nam tekst Ewangelii: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. To Bóg Ojciec wypełnił drugie czytanie czuwania paschalnego mówiące o ofierze Abrahama, gotowego oddać swego syna Izaaka. To Bóg jest tym Ojcem, który poświęca swego Syna, Baranka paschalnego, przewidzianego jako zbawienie wobec naszych grzechów, naszych niewoli i naszej bezsilności. „O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna”. Tak Bóg umiłował świat! To ukazuje nam krzyż Chrystusa: długość, szerokość, wysokość, jednym słowem – wymiary miłości Boga.
O patrzeniu na krzyż mówił dzisiaj Papież Franciszek: „Ilu ludzi, ilu chrześcijan poświęca czas patrząc na krzyż… i tam znajdują wszystko, gdyż zrozumieli, dzięki Duchowi Świętemu, który pozwolił im zrozumieć, że jest w nim cała wiedza, cała miłość Boga, cała mądrość chrześcijańska. Paweł mówi o tym wyjaśniając, że wszelkie ludzkie rozumowanie jest przydatne do pewnego momentu, jednak prawdziwym i najpiękniejszym sposobem myślenia, który wszystko tłumaczy, jest krzyż Chrystusa, jest Chrystus ukrzyżowany, który dla jednych jest skandalem, a dla drugich głupstwem, ale jest drogą. I to jest miłość Boga. Bóg tak bardzo umiłował świat, że dał Syna Swego jednorodzonego. Dlaczego? Dlatego, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Miłość Ojca, który chce mieć Swoje dzieci przy Sobie.“.
To miłość która nie potępia i nie oskarża ale otwiera możliwość życia jako zbawiony, doświadczając stałej obecności „Tego który nas kocha”. „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”. Można przeżywać to życie jako zbawiony, mając zadatek Ducha Świętego, doświadczając słodkich owoców śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, zmierzając ku pełni zbawienia, albo żyjąc jak potępiony, jak skazany na wieczne życie jedynie dla siebie, na wieczne szukanie we wszystkim siebie. „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione”.
Papież Franciszek aktualizuje to słowo: „Są ludzie, także i my wiele razy tak postępujemy, którzy nie potrafią żyć w świetle, gdyż są przyzwyczajeni do ciemności. Światło ich oślepia, nie są zdolni do widzenia. Są jak nietoperze: potrafią poruszać się tylko w nocy. Także i my, kiedy zgrzeszyliśmy, trwamy w grzechu, nie znosimy światła. Czymś wygodniejszym jest życie w ciemności, światło uderza nas, sprawia, że widzimy to, czego nie chcemy widzieć – stwierdził Ojciec Święty. – Ale najgorsze jest to, że oczy duszy żyjąc tak bardzo w ciemności przyzwyczajają się do tego i w końcu odrzucają to, co jest światłem. Traci się poczucie światła, gdyż bardziej przyzwyczaja się do ciemności. Efektem jest tak wiele skandali, korupcji. Ludzie zepsuci nie wiedzą, czym jest światło. Także i my, gdy trwamy w grzechu, oddaleni od Pana, stajemy się ślepi i czujemy się lepiej w ciemności, idziemy w ten sposób, nie widząc, jak jesteśmy ślepi.“