Poniedziałek II Tygodnia Wielkanocnego

„Piotr i Jan, uwolnieni, przybyli do swoich i opowiedzieli, co do nich mówili arcykapłani i starsi. A ci, wysłuchawszy tego, wznieśli jednomyślnie głos do Boga”. Jednym z owoców zmartwychwstania i działania Ducha Świętego w pierwszej wspólnocie wierzących jest jedność, która tu wyraża się w jednomyślnym głosie, albo lepiej w jednomyślnej modlitwie.

Mówić jednym głosem w sprawach ważnych i esencjalnych, jest znakiem „jednego serca i jednego Ducha”. „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących”. (Dz. 4,32). To nie owoc przemyśleń, uzgodnień, kompromisów. Autorem jedności jest Duch Święty. O ile go słuchamy. Bo w każdym z nas istnieje pokusa buntowania się wobec woli Boga i pierwszą pokusą jest ta, by zdetronizować Boga i zająć Jego miejsce. O tej pokusie serca mówi właśnie Psalm 2: „Dlaczego burzą się narody i ludy knują daremne spiski? Powstali królowie ziemi i książęta zeszli się razem przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi (Ps.2,1-2). W sposób konkretny i historyczny dokonało się to w odrzuceniu, męce i śmierci Chrystusa: „Zeszli się bowiem rzeczywiście w tym mieście przeciw świętemu Słudze Twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i pokoleniami Izraela, aby uczynić to, co ręka Twoja i myśl zamierzyły”.

Z jednej strony zdanie to podkreśla aspekt ludzki: ludzkich decyzji i spisków, dziwnego przymierza i przyjaźni dwóch dawnych wrogów: Heroda, króla figuranta, narzuconego przez Rzym a który nawet nie był Żydem i Poncjusza Piłata, który przeszedł do historii właśnie dzięki Chrystusowy i którego imię jest do dziś tak często przez nas wymieniane w wyznaniu wiary: „Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie. Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. 

Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w nieprzyjaźni” (Łk 23,8-12). Chrystus, Jego postawa i nauczanie jest niewygodne także dzisiaj: dla polityki, ekonomii i planów ludzkich. Dlatego i dzisiaj nie jest rzeczą dziwną że jest przez wielu eliminowany z życia i przestrzeni publicznej. „A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa”. Uczniom zakazano „przepowiadania w Jego imię”, w imię Chrystusa ale oni proszą o paressię. to słowo z języka greckiego w Nowym Testamencie oznacza odwagę i entuzjazm głoszenia Dobrej Nowiny. To bezkompromisowość, postawę głoszenia słowa bez obłaskiwania go i obcinania, oswajania i łagodzenia. To dar Ducha Świętego. „Po tej ich modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani; a wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże”.

W Ewangelii jesteśmy świadkami nocnej rozmowy Jezusa z Nikodemem. „Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Jezusa nocą”. Dlaczego nocą? Był on, tak samo zresztą jak Józef z Arymatei, uczniem Jezusa ale ukrytym z obawy przed Żydami, przed utratą pozycji a może nawet dobrego imienia. O Nikodemie posiadamy skąpe wiadomości, pochodzące jednak wprost z Ewangelii. Pisze o nim św. Jan Apostoł. Nazywa on go „dostojnikiem żydowskim”. Na ten tytuł Nikodem zasłużył sobie zapewne majątkiem, pochodzeniem i wpływami, jakimi się cieszył wśród starszyzny żydowskiej. Należał on do stronnictwa faryzeuszów (J 7, 45-52; 19, 39-42) – patriotów żydowskich, wyróżniających się przywiązaniem do ojczyzny i wiary. Zaraz na początku publicznej działalności Pana Jezusa Nikodem zainteresował się Jego osobą i nauką.

Cuda, których był świadkiem, dawały mu gwarancję, że ma do czynienia z człowiekiem niezwykłym, co najmniej z prorokiem. Zaintrygowany, bał się jednak jawnie opowiedzieć za Nim. Dlatego przybył do Jezusa w nocy o umówionej z Nim porze. Dialog, jaki wówczas przeprowadził Nikodem z Panem Jezusem, należy do najpiękniejszych kart Ewangelii (J 3, 1-22).
Kiedy Sanhedryn (najwyższa rada żydowska) wydał na Jezusa wyrok śmierci bez przeprowadzenia nad Nim formalnego sądu, Nikodem stanowczo zaprotestował przeciw takiemu postępowaniu: „Czy prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha i zbada, co czyni?” (J 7, 49-52). Ta odważna obrona musiała zaskoczyć Sanhedryn. Dlatego niektórzy odezwali się z przekąsem: „Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei”. Nikodem jednak musiał mieć oparcie także u innych, skoro wówczas nie uchwalono niczego przeciwko Chrystusowi, bo wszyscy „rozeszli się – każdy do swego domu”.

Najodważniej Nikodem wystąpił z okazji pogrzebu Jezusa. Gdy wszyscy Apostołowie uciekli (poza św. Janem, który Mu towarzyszył aż do śmierci krzyżowej), Nikodem zakupił sto funtów kosztownych olejków i wraz z Józefem z Arymatei zabrał się do namaszczenia ciała Pana Jezusa: „Przybył także Nikodem; ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania” (J 19, 39-40).
Ówczesny funt odpowiadał wadze 325 gramów. Nikodem przyniósł więc ponad 30 kilogramów zakupionych wonności, aby zabezpieczyć ciało Pana Jezusa od zepsucia. Był to piękny i bardzo kosztowny gest dla Zbawiciela. Przyjść nocą. Może oznaczać też noc, którą ktoś nosi w sercu. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego. Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem?

Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?”. Tak! My rodzimy się powtórnie w źródle chrzcielnym, które jest łonem Matki Kościoła. „W tobie są wszystkie me źródła, w tobie wszyscy się narodziliśmy”! (Ps. 87). „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem”. Woda i Duch. Nie tylko woda, nie tylko obmycie ciała ale i Duch, który unosi się nad wodami. Dzieło nowego stworzenia. Obraz sakramentu chrztu, w którym wszyscy zostaliśmy zrodzeni i obdarzeni nową naturą. Ta nowa natura uzdalnia do nowych postaw, uzdalnia do wolności pozwalającej prowadzić się Duchowi Świętemu, już nie według naszych planów, nie według naszych schematów, ale kędy wieje Duch. „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *