Słowo na dziś:
I. Dz 20, 17 – 18a
II. Rz 8, 31b – 39
III. Ewangelia J 10, 11 – 16
„Paweł, posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, nabytym własną Jego krwią”. Jak znacząco brzmią dzisiaj te słowa w kontekście świętowania św. Stanisława, wiernego pasterza, który zawsze stawał w obronie owiec i stada, nawet kosztem upominania księcia Bolesława Śmiałego. Według Wincentego Kadłubka chodziło o krytykę za strony biskupa niemoralnego życia monarchy oraz o obronę poddanych przed jego surowością i brutalnością rządów. Biskup Stanisław został zabity na polecenie króla podczas Mszy św., którą celebrował 11 kwietnia (lub 8 maja) 1079 roku w kościele św. Michała na Skałce w Krakowie. Ciało biskupa zostało poćwiartowane. Kult św. Stanisława rozpoczął się z chwilą przeniesienia jego zwłok na Wawel, w 10 lat po śmierci. 8 września 1253 roku papież Innocenty IV dokonał uroczystej kanonizacji biskupa Stanisława w bazylice św. Franciszka w Asyżu.
„Uważajcie na samych siebie” – chrześcijanin nawracanie zaczyna zawsze od siebie, „jeśli stoisz uważaj abyś nie upadł”! To pozwala mieć także gorliwość o stado zawsze narażone na atak wilka, o czy mówi dzisiejsza ewangelia. W Kościele wszyscy są drogocenni bo „nabyci własną krwią Chrystusa”. Dlatego moje relacje z bratem muszą wynikać z takiego spojrzenia na drugiego. Należy on do Chrystusa, wykupiony „ nie złotem lub srebrem ale Jego drogocenną krwią”, jest członkiem Jego ciała, moim bratem. Z tego wypływa i nasz szacunek do braci i gorliwość o ich zbawienie. Gorliwość, która niekiedy domaga się i słów braterskiej korekty i upomnienia.
„Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów”. Także dzisiaj próbuje się podzielić Kościół, przeciwstawić sobie papieży, zamieszać wiernym w głowach i sercach, popchnąć ku przeciwstawnym postawom. Także dziś próbuje się przemycić „przewrotne nauki”, mające pozory dobra i tolerancji ale rozmywające prawdę. Dlatego potrzebna jest postawa czuwania i modlitwy.
Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski, władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi”. To co daje nam pewność, to obecność Ducha Świętego. To Bóg sam pasie swoje stado. To Chrystus jest Dobrym Pasterzem. Zmartwychwstały, Kirios, ma moc „dać nam dziedzictwo ze wszystkimi świętymi”! „Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi”. Modlitwa wspólnotowa ma moc. „Gdzie dwóch lub trzech jest w imię moje, tam Ja jestem”.
A „jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?”. „Bóg tak umiłował świat”! Jak? „Że Syna swego Jedynego dał, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne”.
„Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej, zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?”. To prawda że mamy oskarżyciela, przeciwnika, jak mówi nam znaczenie słowa satan, który oskarża wiernych „dniem i nocą”. Ale mamy też Tego kto nas usprawiedliwia! Mamy Parakleta, Obrońcę, a nawet dwóch jak podkreśla ewangelia św. Jana. Pierwszym jest Chrystus, wstawiający się za nami u Ojca. Drugim jest Duch Święty, na którego zesłani, czekamy w tym czasie by dopełnił w nas Paschę.
„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (…) I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Nic, oprócz naszej wolnej woli nie może nas odłączyć od darmowej miłości Boga, objawionej w Jezusie Chrystusie. Bóg ukochał nas jako pierwszy. W sposób całkowity, darmowy, gdy na to nie zasługiwaliśmy, „gdy byliśmy jeszcze grzesznikami”.
Jego miłość jest ofertą życia w sposób nowy, życia tych, którzy mają ducha Baranka, zabitego ale żyjącego. On uzdalnia nas codziennie do dawania życia, do przyjmowania faktów i wchodzenia w „umieranie”, ale to wszystko powoduje że naprawdę żyjemy, że doświadczamy życia pełnego, życia wiecznego, które płynie z jedności z Tym „który nas umiłował”. Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował.
„Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce”. W Piśmie typem dobrego pasterza był przede wszystkim Dawid, który został przygotowany do tego by być pasterzem Izraela, będąc wcześniej pasterzem stada owiec u swego ojca. „Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce” (1Sm 16,11) – tak powie o nim Jesse prorokowi Samuelowi. A sam Dawid tak przed walką z Goliatem będzie opowiadał Saulowi o swoim doświadczeniu bycia pasterzem: „Kiedy sługa twój pasał owce u swojego ojca, a przyszedł lew lub niedźwiedź i porwał owcę ze stada, wtedy biegłem za nim, uderzałem na niego i wyrywałem mu ją z paszczęki, a kiedy on na mnie napadał, chwytałem go za szczękę, biłem i uśmiercałem. Sługa twój kładł trupem lwy i niedźwiedzie, nieobrzezany Filistyn będzie jak jeden z nich, gdyż urągał wojskom Boga żywego. (…) Pan, który wyrwał mnie z łap lwów i niedźwiedzi, wybawi mnie również z ręki tego Filistyna (1Sm 17,34-37).
„Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach”. Komu na mnie naprawdę zależy? Dla Boga nie jesteś jednym numerkiem więcej, jednym z wielu, jesteś jedyny, niepowtarzalny i cenny. Za ciebie Chrystus przelał swoją drogocenną krew.
„Życie moje oddaję za owce. (…) Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”. Śmierć Chrystusa, Jego zbawcza Męka, nie jest wypadkiem przy pracy, nie jest jedynie decyzją innych osób, która spada na Niego nagle i niezapowiedzianie. Chrystus świadomie i dobrowolnie oddaje swoje życie w jedności z wolą Ojca. W Jego władzy jest oddać swoje życie i znowu je odzyskać. On jest Panem życia i śmierci.
„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca”. Poznanie w sensie biblijnym to wzajemna relacja miłości między osobami. Chrystus jest pasterzem „kalos” – co może być przetłumaczony jako dobry lub piękny pasterz co oznacza: On jest tym, który w pełni realizuje w sobie, wypełnia, sens słowa „pasterz”. To On jest wypełnieniem Bożej obietnicy z proroka Ezechiela: : „Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne. (Ez. 34,11-12)”. Chrystusowa owczarnia otwiera się na wszystkich i ma powszechną misję zbawienia, do której dzisiaj także my jesteśmy zaproszeni: „Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, i jeden pasterz”.