Słowo na dziś:
I. Dz 2, 14a. 36 – 41
II. 1P 2, 20b – 25
III J 10, 1 – 10
„Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”.
Obraz Pana, Kiriosa – dzisiaj zostaje wzbogacona przez obraz Pasterza, nam dosyć obcy albo sprowadzony jedynie do obrazu juhasa na halach. Ale w Biblii obraz ten jest o wiele głębszy. Na starożytnym wschodzie, władcy nazywali się pasterzami swoich ludów. W Starym Testamencie zarówno Mojżesz i Dawid, zanim zostali powołani na stanowiska pasterzy ludu Bożego, sami byli po prostu pasterzami.
Ezechiel ukazuje obraz samego Boga jako Pasterza swojego ludu. Mówi On przez proroka: „Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne. (Ez. 34,11-12).
Na końcu sam Chrystus przypisuje sobie ten tytuł: „Ja jestem Dobrym Pasterzem”. To poprzez Niego sam Bóg troszczy się i opiekuje człowiekiem, swoim stworzeniem, prowadząc go na właściwe pastwiska. Sam św. Piotr, któremu zmartwychwstały Pan powierza zadanie by pasł Jego owieczki, w swoim liście nazywa Chrystusa l'”archipoimen” – arcypasterzem, Najwyższym Pasterzem (1Pt. 5,4) w którego urzędzie pasterskim uczestniczą ci, których On powołuje.
Chrystus jest Kiriosem, Panem, nad całą naszą rzeczywistością. Nic nie może umknąć Jego mocy. Naszym Pasterzem! Jedynie człowiek w swojej wolności może odrzucić przepowiadanie zbawienia. Odrzucić lub przyjąć! Słuchać głosu Pasterza lub nie. Iść za Nim lub nie.
„Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: Cóż mamy czynić, bracia?”. Lepszym tłumaczeniem niż „przejęli się do głębi serca” byłoby: „poczuli jak ich serce zostało przeszyte”. Tak bo słowo kerygmatu jest jak miecz obosieczny, przeszywa, dotyka słuchającego, rani i leczy:
„Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr. 4,12). Prorok Amos, mówił o sobie: jestem tym, który nacina sykomory. To drzewo ma owoce, które by były dobre do spożycia, w odpowiednim momencie wzrostu, muszą być nacięte, pozbywając je goryczy. Tak samo jest z sercem człowieka.
„Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego”. To Duch Święty, ta nowa natura z góry powoduje że nasze życie staje się nowym, staje się życiem w Chrystusie, uzdalnia nas do miłości, do pełnienia czynów życia wiecznego.
„Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła”. We wspólnocie, na Drodze doświadczyliśmy jak kerygmatyczny sposób przepowiadania, przyprowadza na katechezy przede wszystkim dzieci braci ze wspólnoty i oddalonych.
„Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych”. Tak Panie błądziliśmy, ale nawróć nas a nawrócimy się do Ciebie. Ty jesteś tym który nas strzeże, tym który jest Dobrym Pasterzem.
„To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a znosicie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami”. Chrystus nie tylko pozostawił nam ślady ale obdarzył nas także swoim Duchem. W nim możemy wchodzić także w cierpienie, w codzienny krzyż, w naszą historię. Do życia wiecznego wchodzi się przez krzyż! Jaki jest ten wzór? Jakie to są ślady?
„On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale zdawał się na Tego, który sądzi sprawiedliwie”.
Nowy człowiek, nowe stworzenie, rodzące się ze źródła Chrztu świętego. Jest to możliwe dzięki Tajemnicy Paschalnej, dzięki temu że „On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni”. Dlatego Zmartwychwstały pokazuje swoje chwalebne rany. Dlatego Chrystus przez chwalebne rany ukazuje także swoje miłosierdzie
„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają.” Słowo „znać” w Piśmie Świętym, odnosi się nie tyle do wiedzy, poznania intelektualnego ale do relacji osobowej i intymnej. Znać kogoś oznacza mieć z nim głęboką relację. Dlatego powołani jesteśmy do tego aby w naszym wnętrzu mieć tę relację z Chrystusem i poprzez Niego z Ojcem.
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec”. Bramą jest Chrystus! On sam to później wyjaśnia. Aby móc wejść do życia wiecznego drogą i bramą jest On. Aby mieć posługę pasterską w Kościele, też jedyną drogą jest czynienie to w pokornym posłuszeństwie Kościołowi. Kto wdziera się inną drogą – tłumacząc dosłownie gr. „anabainei” – oznacza tego kto się wspina – tzn. szuka swojej chwały, swojego interesu albo chce w Kościele robić karierę, mieć pozycję, posłużyć się Kościołem a nie posługiwać Kościołowi. Jedynym sposobem dozwolonym wspinania się w Kościele jest krzyż. Oddanie siebie Chrystusowi.
„Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych”.
Odźwierny który otwiera Panu to nasze sumienie. Otwiera się na głos Dobrego Pasterza: „Jeśli dziś usłyszycie Jego głos, nie zatwardzajcie waszego serca”. Woła je po imieniu, jak Chrystus nas: to na chrzcie otrzymaliśmy imię. To On nas wyprowadza z naszych zamknięć, z naszych niewoli, z naszej śmierci. Charakterystyczne jest to jak ukazało nam drugie czytanie że On sam staje na czele i jako pierwszy przechodzi tą drogę, którą później my idziemy. Zostawia nam ślady!
„Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć”. My też chcemy dziś wejść przez Chrystusa w łączność z Ojcem, z życiem wiecznym, wyjść z naszych smutków, lęków i znaleźć pastwisko, obfitość życia
Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości. Ta obfitość przebija z Psalmu 23: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie, pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, orzeźwia moją duszę”. To wody chrztu, to Duch Święty, który pozwala naszej duszy odpocząć. Bo niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.
„Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę. Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą”. To daje pewność, że nasza historia nie jest przypadkowa, że Pan nas wiedzie po właściwych ścieżkach, że wybawia nas od zła, że przeprowadza przez ciemną dolinę rozpaczy, depresji czy ostatecznie śmierci. Że naszą pociechą jest ten kij i laska, która jak laska Mojżesza jest obrazem krzyża.
„Stół dla mnie zastawiasz na oczach mych wrogów. Namaszczasz mi głowę olejkiem, kielich mój pełny po brzegi”. To On przygotowuje dziś dla nas stół eucharystyczny mimo naszych słabości, mimo ciągłych oskarżeń tego, który jest oskarżycielem od początku, to On daje nam kielich nowego wina, krwi nowego przymierza, kielich słodyczy i radości ziemi obiecanej na miejsce kielicha goryczy, „pieniącego się przyprawionym winem”, który wypił za nas w swojej męce. To On otwiera nam niebo … „i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy”.