Sobota II Tygodnia Wielkanocnego

Słowo na dziś:

I. 1P 5, 5b – 14
II. Ewangelia Mk 16, 15 – 20.

Papież Franciszek komentując dzisiejsze czytania powiedział z mocą: „Nie można mówić, że jestem chrześcijaninem, a żyć jak poganin! To nikogo nie przekonuje. Jeśli mówię, że jestem chrześcijaninem i żyję jak chrześcijanin – to przyciąga”. Dlatego pierwsze czytanie ukazuje to co pociąga a co jest owocem Ducha Św.: nową naturę. „Wszyscy wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę”. Słowo „przyoblec”, odnosi się do białej szaty chrzcielnej, czyli do nowej natury, którą otrzymujemy w sakramencie chrztu i która ma w nas wzrastać. „Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” Gal 3,27.

Pokora to Chrystus. O Święta pokoro Chrystusa, któż cię potrafi odnaleźć?! „Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, pokornym zaś daje łaskę. Upokorzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili”.  Upokorzyć się pod mocną ręką Boga to znaczy zacząć akceptować historię jaką Bóg z nami robi. To jest wymierny owoc pokory. Odkryć że nie jestem Bogiem i pozwolić Mu się prowadzić. „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was”. Co za piękne słowo! Bogu zależy na tobie! On tak nas ukochał że Syna swego Jedynego dał! „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie!” postawa czuwania i trzeźwości odnosi się do życia dzisiaj, nie uciekając od swojej historii ale wchodząc w nią każdego dnie, nie alienując się, nie pozwalając się znieczulić, uśpić przeciwnikowi. To rodzi się także ze świadomości że mamy przeciwnika. „Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawiajcie się jemu”. Krąży i chwyta tych którzy oddalają się od obozowiska, od owczarni, którzy opuszczają wspólnotę Kościoła. „Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie.

A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen”. To słowo wzywające do cierpliwości wobec cierpień i do pewności że tym który nas nie zostawia ale umacnia jest sam Bóg. „Pozdrawia was ta, która jest w Babilonie razem z wami wybrana, oraz Marek, mój syn”. Św. Piotr z ogromną czułością mówi tu o św. Marku, którego święto obchodzimy. Pisze o nim wstęp do dzisiejszej liturgii: „Marek w księgach Nowego Testamentu występuje pod imieniem Jan. Dzieje Apostolskie (Dz 12, 12) wspominają go jako „Jana zwanego Markiem”. Pochodził z Palestyny. Imienia jego ojca nie znamy. Zapewne w czasach publicznej działalności Pana Jezusa jego matka, Maria, była wdową; pochodziła z Cypru. Jest bardzo prawdopodobne, że była właścicielką Wieczernika, gdzie Chrystus spożył z Apostołami ostatnią wieczerzę. „

Człowiek niosący dzban wody” (Mk 14, 13) – to prawdopodobnie Marek. Jest również bardzo możliwe, że matka Marka była właścicielką ogrodu Getsemani na Górze Oliwnej. Marek bowiem w swojej Ewangelii podaje ciekawy szczegół, o którym żaden z Ewangelistów nie wspomina: że w czasie modlitwy Pana Jezusa w Ogrójcu znalazł się w nim (zapewne w budce czy też w małym domku, jaki się tam znajdował) pewien młodzieniec. Kiedy usłyszał krzyki zgrai żydowskiej, obudził się i owinięty jedynie prześcieradłem, wybiegł na zewnątrz. Kiedy zobaczył, że Jezusa zabierają oprawcy, zaczął krzyczeć. Wtedy ktoś ze służby świątyni podbiegł do niego, aby go pochwycić, ale on uciekł, zostawiając prześcieradło w rękach pachołka (Mk 14, 15). Marek był uczniem św. Piotra. Prawdopodobnie zaraz po zesłaniu Ducha Świętego św. Piotr udzielił Markowi chrztu, dlatego nazywa go swoim synem (1 P 5, 13). Św. Barnaba był krewnym Marka. Marek towarzyszył Barnabie i Pawłowi w podróży do Antiochii, a potem w pierwszej podróży na Cypr. Kilkanaście lat potem, w roku 61, widzimy ponownie Marka przy Pawle w Rzymie. Pisze o tym sam Apostoł w Liście do Kolosan i do Filemona (Kol 4, 10; Flm 24). W Liście do Tymoteusza, który pisze z więzienia, Paweł prosi, aby przybył do niego także Marek, jest mu bowiem „przydatny do posługiwania” (2 Tm 4, 1). Na tym urywają się wszelkie historyczne wiadomości o św. Marku. Jego Ewangelia miała być wiernym echem katechezy św. Piotra. ”.

To jego ewangelia posyła nas dzisiaj na cały świat. „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Papież Franciszek tak skomentował to wezwanie: „Istnieje misyjność wiary. Wiara jest albo misyjna, albo nie jest wiarą. Wiara nie jest czymś tylko dla mnie, abym mógł wzrastać z wiarą: to jest herezja gnostycka. Wiara zawsze prowadzi cię do wyjścia ze swoich ograniczeń. Trzeba wyjść. Wiara musi być przekazywana, musi być oferowana, przede wszystkim poprzez świadectwo. (…) Narzekamy, iż w Europie jest sporo niewiary czy agnostycyzmu, to jest to następstwem braku świadectwa chrześcijan, misyjności, jakby wiara była jedynie wpisem do dowodu osobistego, czynnikiem kulturowym”. Pan towarzyszy misji Kościoła a znaki które zapowiada są obecne także dzisiaj: „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą;

węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”. Także dziś mocą Chrystusa Zmartwychwstałego, Kościół ma moc wyrzucać demony a posługa egzorcysty jest zawsze wielką łaską. Ale także poprzez słuchanie Słowa, przystępowanie do sakramentów, wyrzekanie się demona i wyznanie wiary, są wyrzucane dzisiaj z nas złe duchy, ich insynuacje i kłamstwa. Duch Święty daje także możliwość mówienie językiem nowym jakim jest język miłości, jedyny wszędzie rozumiany. Możliwe jest także branie węży do rąk, czyli jak tłumaczą niektórzy egzegeci jest możliwe branie naszego krzyża. Cierpienie i krzyż już nie są ukąszeniem śmiertelnym, ale czymś na czym można się wesprzeć. Gdy Mojżesz brał węża do ręki ten zamieniał się w laskę, znak krzyża Chrystusowego, bo to On został wywyższony tak jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni. Także trucizna i jad zawarty dzisiaj w wielu źródłach z których człowiek dzisiaj czerpie: jak internet czy mass media, nie okazuje się dla chrześcijanina zabijający. Także dzisiaj prezbiterzy kładą nam ręce na głowę w sakramencie przebaczenia i sakramentu chorych powracamy do zdrowia naszej duszy a często i ciała. „Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły”. Pan jest z nami „aż do skończenia świata”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *